Objawienia to zadanie, a nie zapewnienie bezpieczeństwa. Szukając lekarstwa na pandemię

Kościół [Wszystko o objawieniach]

Gdy do naszych okien puka apokalipsa, człowiek rozpaczliwie szuka nadziei i często znajduje ją w objawieniach prywatnych. Warto jednak pamiętać, jakie jest ich miejsce i rozumienie w Kościele.   Fakt, że zmagamy się z jedną z największych katastrof w minionych dziesięcioleciach, nie ulega wątpliwości. Apokalipsa (myślę, że na razie wciąż pluszowa) zapukała do naszych okien i naszych dusz. W takiej sytuacji szukanie ratunku w religii jest czymś bardzo naturalnym. Kłopot polega na tym, że zamiast rozglądać się za nim w zdrowej religijności czy ortodoksyjnej wierze, zaczynamy w popłochu szukać nadziei w objawieniach prywatnych, i to w takich, które nie mogą być potwierdzone przez Kościół i nigdy takimi nie będą. Koronawirus stał się okazją do tego, by szukać takich objawień (czy może nawet lepiej powiedzieć „zjawień”), które pozwolą nam, Polakom, zachować nadzieję, że nic nam nie grozi w wymiarze doczesnym. Jednak sama natura objawień wskazuje, że nie mogą one takiej
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze