Nie tylko Bierut

Powązki Wojskowe to nie tylko groby Bieruta, Gomułki, Cyrankiewicza, a ostatnio Jaruzelskiego czy Kani. Na zawłaszczonym po 1945 roku polskim cmentarzu, obok bohaterów naszych wojen i powstań, jedni czerwoni bandyci zaczęli chować innych czerwonych bandytów. Położyli tu także szefostwo bezpieki: Stanisława Radkiewicza, Romana Romkowskiego, „Lunę” Brystiger. 

Radkiewicz, pochodzący z chłopskiej (i katolickiej) rodziny z Polesia, zaraził się komunizmem – jak większość z nich – w młodości. Od 1924 roku w WKP(b), potem w KPP i Międzynarodowej Szkole Leninowskiej w Moskwie. 4,5 roku spędził w więzieniach II RP. Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego kierował przez 10 lat, ciesząc się zaufaniem Kominternu: „Oddany, rozwinięty politycznie i uzdolniony działacz partyjny”. Na fali odwilży nie poniósł żadnych konsekwencji, pracując dalej jako urzędnik państwowy. Aż do śmierci w 1987 roku dostawał 7382 zł emerytury (przeciętna nie przekraczała 1000 zł). Faktycznym szefem MBP był jednak Roman Romkowski, jak podaje IPN: właściwie Menasze Grinszpan-Kikiel. Także przeszkolony w „Leninówce”, więziony za komunizm. W latach 1941–1944 w „Brygadzie im. Stalina” na Białorusi. Jako wiceszef bezpieki nadzorował kluczowe departamenty: śledczy, szkolenia i inwigilacji, często osobiście przesłuchując więźniów, w tym rotmistrza Pileckiego. Na odprawie UB w marcu 1950 roku mówił: „Tortury i bezmyślne środki stosuje się, by złamać aresztowanego”. Po 1956 roku skazany na 15 lat więzienia (odsiedział połowę). Zmarł w 1968 roku. I jeszcze Julia „Luna” Brystiger, doktor filozofii lwowskiego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza, po wrześniu 1939 roku przyjęła obywatelstwo sowieckie. Dyrektorka Departamentu V MBP, karierę zawdzięczała łóżkowym kontaktom z towarzyszami. Po 1956 roku jako szefowa „Naszej Księgarni” pisała opowiadania dla dzieci. O tym, że komunistycznych morderców należy wynieść z Powązek Wojskowych (najlepiej na cmentarz żołnierzy radzieckich), mówimy od...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: