Wykradacze ciał z Miasta Aniołów. DBAJĄ, BY MIESZKAŃCÓW NIE NIEPOKOIŁY NIESPOKOJNE DUCHY

PODRÓŻE [TAJLANDIA]

Miesięcznie „zbieracz zwłok” zarabia nawet 15 tys. bahtów (ok. 1900 zł). Oprócz tego dostaje dwa dni wolnego. A gdy trzeba, także bezpłatne jedzenie i łóżko w akademiku. To wystarczy, aby młodego Taja namówić do pracy, co do której na samą myśl niejednemu robi się słabo. Powietrze zatrute ołowiem. Co piąta osoba bezdomna. Co sześćdziesiąta zarażona wirusem HIV. Co trzydziesta kobieta zarabia na życie jako prostytutka. Trochę smutno jak na „Miasto Aniołów”. Miasto bezładu komunikacyjnego. Perspektywa przejścia przez turystę na drugą stronę ulicy mrozi krew w żyłach. Zwłaszcza że odpowiedzialność tutejszych kierowców często jest bliska zeru. Statystyki są nieubłagane. Przez 24 247 wypadków samochodowych rocznie tajscy użytkownicy dróg znaleźli się niedawno na drugim miejscu w klasyfikacji najgorszych kierowców świata. Pod tym względem gorzej ma być tylko w Libii. W całym kraju na drogach ginie 60 osób dziennie. Na 100 tys. wypadków samochodowych aż 36,2 kończy się
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze