Koronawirus i biskupi bez wiary

Felieton [PostFelieton]

Z wielkim trudem próbuję zrozumieć świat. Sto lat temu na hiszpankę zachorował co trzeci mieszkający na Ziemi człowiek. Z tego pół miliarda ludzi zmarło. Od czasów „czarnej śmierci” XIV wieku nie było tak potwornej pandemii. Teraz przeżywamy globalną traumę i bezradność całej ludzkości. Może medialna histeria, którą rozpętano wokół koronawirusa, jest wywołana lękiem zapisanym w ludzkiej pamięci zbiorowej? 10 lat temu na ptasią grypę zmarły na świecie 262 osoby. Sześć lat wcześniej na SARS – 774 osoby. Ebola z 2013 roku pochłonęła 11 315 ofiar. Ale na świńską grypę A/H1N1 w latach 2009–2010 zmarło aż 580 tysięcy ludzi. Nie lekceważę więc koronawirusa. Jednak widzę, że media podają dane statystyczne w taki sposób, aby wydawało się, że zagrożenie jest większe niż w rzeczywistości. Dlaczego w czasie globalnej paniki mają zarobić tylko koncerny farmaceutyczne?  Identycznie było z ostatnimi pożarami w Australii. Większe pożogi zdarzyły się parę miesięcy wcześniej w Afryce,
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze