Gwałt na kulturze czy kultura gwałtu? Różnica między wartościową sztuką a pustą pornografią

KULTURA [Erotyka]

Do kin weszła właśnie erotyczna propozycja „365 dni”, a rynek książek jest oblężony twórczością nowoczesnej i wyedukowanej seksualnie autorki Blanki Lipińskiej. Najgorsze jest to, że poza groźnymi treściami twórczość wizażystki aż bije po oczach pustką. Druga najlepiej zarabiająca pisarka. Odebrała dwie nagrody w dziedzinie literatury obyczajowej – „Nadzieja Plejady” i „Bestseller Empiku”. Ma na koncie trzy książki, z których dwie nie różnią się zbytnio nawet tytułami. Oto Blanka Lipińska, która uważa się za najbardziej utalentowaną polską pisarkę w ostatnich latach. Twierdzi, że niesie ze sobą kaganek oświaty – rewolucję seksualną. Jej banalna twórczość opiera się na jednym: seksie – w różnych miejscach, pozycjach, z echem niewyszukanych dialogów. Literatura dla nakręconych nastolatek, którym autorka robi wodę z mózgu, stawiając nacisk na wagę przyjemności i przygodnego seksu: nieważne z kim i jak. Lipińska czyni coś jeszcze gorszego. W swoim marnym pojęciu o
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze