Zaklinacza koni historia prawdziwa

Dodano: 05/08/2012 - Nr 32 z 8 sierpnia 2012

Nie stać się rośliną To, co stało się w listopadzie 2003 r., spadło na młodego człowieka dosłownie jak grom z jasnego nieba. Właśnie ukończył technikum hodowli koni i zaczynał pierwszą pracę zawodową. Nie byle gdzie – w Stadninie Koni w Racocie. Jej historia sięga XIV w. Bywali tu sławni Polacy – Kościuszko, książę Poniatowski, Józef Wybicki. W II RP miejsce to upodobał sobie prezydent Ignacy Mościcki, który spędził w Racocie dwutygodniowy urlop, a stadnina stała się jedną z jego oficjalnych rezydencji. Do dziś ośrodek, jako jeden z niewielu w kraju, pozostał w gestii skarbu państwa i póki co ominęła go nie zawsze korzystna prywatyzacja. Niestety, swojej pierwszej pracy Dominik nie będzie dobrze wspominał. Wypadek, jakiego doznał, niewątpliwie odmienił jego życie. Choć jednocześnie poddał próbie, w której – nawet jeśli brzmi to patetycznie – sprawdza się charakter i wartość człowieka. – Kazano mi ujeżdżać młodego, płochliwego konia w hali, w której inne zwierzę
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze