KOLE W OCZY

Żeby odzyskać równowagę, trzeba najpierw się potknąć. Audi jakiś czas temu się potknęło. Trochę za sprawą swojego większego brata, czyli Volkswagena, i majstrowania przy dieslach. Lecz także przez nie dość odważne zmiany stylistyczne nowych modeli. Firma z Ingolstadt stała się synonimem jakości, perfekcyjnego montażu, ale i nudy. Dlatego sprzedaż zaczęła spadać. W tym czasie konkurenci odrobili lekcję i wyciągnęli wnioski. 

Mercedes na przykład postawił na klasyczne linie, dzięki którym dziś jego modele wyglądają ponadczasowo i nowocześnie. A obecna klasa C Coupe sprawia, że wiele osób przechodząc obok niej, do których się zaliczam, musi łykać tabletki normujące ciśnienie. Wygląda na to, że i Audi chce znowu sprawić, że nadciśnienie motoryzacyjne będzie spowodowane ich modelami, bo oto pojawił się model Q3 Sportback. Już nowe Q3 po pokracznym poprzedniku zapowiadało krok w dobrą stronę. Lecz nikt nie zdawał sobie sprawy, że aby wywołać drżenie serca w miłośnikach motoryzacji, wystarczy je trochę obniżyć, nieznacznie wydłużyć i pochylić tylną szybę. Specjaliści z Ingolstadt poszli właśnie tą drogą i dzięki temu mamy na rynku najbardziej zadziornie wyglądającego kompaktowego SUV-a coupe. Jego agresywny styl przywodzi na myśl większe Q8, a nawet Lamborghini Urusa. Przetłoczenia karoserii są tak wyraziste, że można ładnych kilka minut stać i śledzić ich bieg od przedniego zderzaka aż po sam tył samochodu. Przyznam się, że stałem, wpatrując się w Audi Q3 Sportback i nie mogłem znaleźć żadnego akcentu stylistycznego, który by nie pasował do całości bądź raził. Samochód jest wyrazisty, może dla niektórych nawet przerysowany, lecz na pewno nie odpustowy ani kiczowaty. Na takie Audi czekałem ładnych parę lat. Wewnątrz styliści także wykonali dobrą robotę. Niestety księgowi popsuli to dzieło. Chodzi o to, że jeśli zamówimy samochód ze standardową specyfikacją, dostaniemy połacie grubo ciosanego plastiku w kolorach czarnym błyszczącym i błotnisto...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: