Nie wyrzekliśmy się suwerenności

Polska odzyskała wolność po 123 latach niewoli. Powinniśmy uwzględniać nasze doświadczenie historyczne i pamięć o przyczynach utraty wolności i niepodległości. To doświadczenie nakazuje rozwiązywać wszelkie spory w ramach naszej społeczności. Polska po wielu latach niewoli, doświadczeniach okrucieństwa II wojny światowej i komunizmu odbudowuje swoją tożsamość, Polacy zaczynają nabywać poczucie pewności siebie, budują poczucie własnej wartości. Tymczasem znowu z zewnątrz coś nam się nakazuje i dyktuje regulacje wbrew woli społeczeństwa. Dlatego uważam, że dyskutowanie spraw polskich poza granicami i umożliwianie zewnętrznego ingerowania w kształt naszej niezależności w mojej opinii stanowi zaporę w budowaniu nowej, nowoczesnej tożsamości Polaków zakorzenionej w tradycji i kulturze – mówi sędzia Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego. Z sędzią Julią Przyłębską rozmawiają Katarzyna Gójska i Adrian Stankowski.

Pani Prezes, od ponad czterech lat deprecjonowana jest pozycja Trybunału Konstytucyjnego. Byli prezesi, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, a ostatnio także I Prezes Sądu Najwyższego pani Małgorzata Gersdorf twierdzą, że Trybunał Konstytucyjny nie istnieje i nie ma żadnej mocy, a Pani nie jest jego prezesem.
 Rzeczywiście, z procesem deprecjonowania Trybunału Konstytucyjnego mamy do czynienia od ponad czterech lat. Nazwałabym to raczej medialną nagonką prowadzoną z udziałem osób piastujących ważne urzędy, które z uwagi na pełnione funkcje publiczne nie powinny wypowiadać się w taki sposób. Stan prawny jest w tej mierze jasny. Polskie prawo nie przewiduje instytucji o nazwach z przedrostkami „neo-” czy „niby-” itd. Przez takie wypowiedzi w istocie w pierwszej kolejności ich autorzy deprecjonują swoje urzędy i pozycję jako prawnicy. Początkiem tego procesu był rok 2015, kiedy to ówczesny prezes Trybunału bezprawnie zakwestionował procedurę powołania sędziów Trybunału. Trybunał Konstytucyjny przecież...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: