W Senacie jak w szpitalu

Felieton [Okoniem]

Marszałek Grodzki udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Celem publikacji było ocieplenie wizerunku mocno zszarganego oskarżeniami o wymuszanie opłat cegiełkowych. Mamy tam zatem wzruszenie nad przeszczepianiem płuc, opowieści o wielogodzinnych operacjach i współpracy z profesorem Religą. Ale także, bo bez tego obyć się nie mogło, obrzucanie błotem dziennikarzy, groźby – „tego nie daruję” – i opis nadzwyczajnych możliwości zmysłów trzeciej osoby w państwie, która jak się skupi, to widzi więcej niż inni, słyszy plotki szeptane na końcu sali i łapie wszystko w lot. I co – dzięki swym niemal nadprzyrodzonym możliwościom – dostrzegł marszałek? Spisek. Wręcz kłębowisko spisków. A w tym wszystkim służby niczym doktor Jekyll i Mr Hyde: raz ostrzegają Grodzkiego o podejrzanych osobach, które najwyraźniej chcą go skompromitować, a równocześnie same organizują spisek przeciw niemu. Jeśli zatem ten wywiad w „GW” miał wesprzeć marszałka Senatu, to najwyraźniej coś poszło nie tak.
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze