Tusk może być co najwyżej jednym z kilku opozycyjnych kandydatów

Felieton [Okoniem]

Miesiąc temu Krzysztof Lisek, były europoseł PO kojarzony z Donaldem Tuskiem, ogłosił, że kończący kadencję przewodniczący Rady Europejskiej 2 grudnia ogłosi ważną decyzję. Lisek nawet rozwiał część wątpliwości i powiedział, że na dziś będzie to komunikat: „Będę startował w wyborach prezydenckich”. Przypomnijmy, że te słowa padły chwilę po tym, jak Grzegorz Schetyna mianował Małgorzatę Kidawę-Błońską na kandydatkę Koalicji Europejskiej na premiera, co większość komentatorów odczytała także jako zapowiedź wystawienia jej w wyborach prezydenckich. Do 13 października w tej sprawie było w miarę spokojnie, ale po ogłoszeniu wyniku wyborów parlamentarnych zaczął się wyścig o to, kto dowiezie swojego kandydata na prezydenta na linię startu, co akurat w tej konkretnej sytuacji oznacza uzyskanie partyjnego wskazania dla jego kandydatury. Stronnicy Tuska zabezpieczają mu możliwość kandydowania, a już na pewno wypowiedzenia się w sprawie wyboru kandydata, i wpływy w PO. Schetyna
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze