A gdyby być jak oni?

Trochę wstyd wspominać postać tak kuriozalną jak Jachira. Co można bowiem nowego o niej napisać? Wiemy, że jest to po prostu miks Niesiołowskiego i Palikota, że jedynym jej celem przez następne cztery lata będą coraz durniejsze prowokacje. Zresztą znowu zrobiła kolejną, tym razem występując przed domem Jarosława Kaczyńskiego i plotąc jakieś dyrdymały o liczeniu głosów.

Paradoks sytuacji z takimi Jachirami (bo przecież Jachir jest legion w PO) polega na tym, że milczeć w reakcji na takie chamstwo i prymitywność ciężko (byłoby to zresztą formą akceptacji tej patologii). Z drugiej jednak strony tego typu prowokatorzy żywią się naszym oburzeniem i zainteresowaniem. I tak źle, i tak niedobrze. Ale jest jeszcze trzecia droga. A gdybyśmy spróbowali być jak oni? I odpłacić im pięknym za nadobne? Zacząć od wyhodowania kilku taki naszych własnych Jachir. A potem zacząć wysyłać je pod domy polityków Platformy? Albo chociaż organizować im pod oknami uprzykrzające im życie manifestacje? Może dałoby się dowiedzieć, na jakim cmentarzu pochowani są bliscy Grzegorza Schetyny albo Nitrasa czy Szczerby? Wtedy, za pomocą bandy chamów, moglibyśmy blokować tym politykom możliwość dojazdu na groby. Moglibyśmy puszczać fake newsy o ich rodzinach, grozić ich dzieciom. Chodzić dookoła siedzib ich mediów i atakować ich dziennikarzy. Moglibyśmy zacząć używać ich języka nienawiści. Robić sobie żarty ze śmierci tych, których kochali czy szanowali. Grozić, niczym gangsterzy, że za nielojalność mogą stracić życie, nie tylko oni, lecz nawet członkowie ich rodzin. W końcu moglibyśmy się z częścią sędziowskiej kasty dogadać i w zamian za jej nietykalność ustawiać sobie wyroki i nękać ich kolejnymi pozwami. W przerwach między kolejnymi szwindlami reprywatyzacyjnymi. No moglibyśmy to wszystko robić. Pewnie w końcu posługiwalibyśmy się zrozumiałym dla nich językiem. Tylko jak wtedy spojrzelibyśmy w lustro?
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: