Podróż przez Polskę

Biczowani przez najemników

Ze zdjęcia patrzy na mnie Władek. Niby się uśmiecha, ale wydaje mi się, że posmutniał. Zdjęcie, jedno, drugie, sprzed lat. Władysław, zawsze pełen wiary w przyszłość i ufności w ludzi, tego ciepła w spojrzeniu miał niezmiennie pod dostatkiem. A ja uparcie widzę cień smutku. Patrzy na Polskę z nieba Władek Stasiak i pewnie mu nielekko na sercu. Sprawy państwa polskiego – a to dla niego było najważniejsze – idą źle i coraz gorzej. Sukno Rzeczypospolitej rozrywane jest na kawałki niczym u Sienkiewicza. Myślenia państwowego tyle w obozie władzy, co nic. Ludzi z ojczyzną w sercu, w słowie, ale i w czynie po Smoleńsku już mniej. Brakuje ich, brakuje. Mówi się, że „nie ma ludzi niezastąpionych”, ale to nieprawda. Co by dziś robił Władysław Stasiak? – myślę w pociągu sunącym do Warszawy. Byłby prezydentem stolicy? Miał być przecież naszym kandydatem. Może. Ale pewnie trudno byłoby mu wygrać: ludzie lubią pielęgnować złudzenia i bardzo nie chcą się przyznawać do własnych błędów, że postawili w wyborach na kogoś, kto zrobił ich w balona, nikt nie chce przyznać się przed sobą i własną rodziną, że jest frajerem, naiwniakiem. Byłby więc pewnie posłem, mówiłby w okrągłym, niczym cyrk, budynku Sejmu o potrzebie silnego państwa i słyszałby rechot z ław koalicji.

Kim byłaby dziś Grażynka Gęsicka? Z jej wiedzą, znajomością świata, języków obcych i wizją bezinteresownego służenia własnemu krajowi? Pewnie dalej musiałaby wysłuchiwać od Palikota obelg o „prostytucji”. Taki już los tych, którzy w Polsce służą Polsce. Grażynka nie pierwsza, ale i nie ostatnia w tym szeregu biczowanych przez najemników i kosmopolitów. I 10 kwietnia tu nic nie zmienił. Nic a nic. Dalej ONI mieliby miłość na sztandarze, a nóż nienawiści w ręku.

Polski pejzaż bez 96 i 1,5 mln

Polski pejzaż za oknem. Zieleń, domy, ludzie. Myślę o tych, których przez okno nie zobaczę. O Przyjaciołach, którzy zginęli w...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: