Życie jest ważne, ale są sprawy ważniejsze…

Kultura [Wywiad]

Festiwal stał się miejscem spotkań ludzi z wielu krajów. Opowiadamy nie tylko o polskiej drodze do wolności, ale też o drodze Węgrów, Czechów, Rumunów czy Bałtów. Razem tworzymy wspólnotę w traumie życia w państwach dotkniętych komunistycznym totalitaryzmem – przekonuje Arkadiusz Gołębiewski. Z dyrektorem i pomysłodawcą Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci rozmawia Magdalena Łysiak.  Zakończył się XI Festiwal Filmowy NNW. Jak go Pan ocenia? Tegoroczna edycja po raz kolejny udowodniła, że sprawdziła się nasza intuicja, aby poszerzyć festiwal o historię krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Od kilku lat festiwal stał się miejscem spotkań ludzi z wielu krajów. Opowiadamy nie tylko o polskiej drodze do wolności, ale też o drodze Węgrów, Czechów, Rumunów czy Bałtów. Goście przyjeżdżali do nas z bliźniaczymi historiami, z tymi samymi przeżytymi traumami, z podobnymi dylematami. Wszystkie kraje dotknięte totalitaryzmem komunistycznym mozolnie
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze