Najtrudniejszy pierwszy krok

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało ułatwienia w korzystaniu z ryczałtowych rozliczeń w podatku dochodowym. W tej chwili kwota przychodu w roku podatkowym poprzedzającym rok, w którym przedsiębiorca chce skorzystać z tej formy zapłaty daniny, wynosi 250 tys. euro. Rząd chce ją podnieść docelowo do 2 mln euro.

Opodatkowanie na zasadach ryczałtowych oznacza, że dla przedsiębiorcy podstawą wymiaru jest przychód. Nie ma zatem konieczności ustalania podstawy opodatkowania poprzez pomniejszenie osiągniętego obrotu o poniesione koszty. Jest to rozwiązanie w niektórych przypadkach dużo korzystniejsze dla firmy, a jednocześnie prostsze w obsłudze. Warto przy tym pamiętać, że jedną z najczęściej kwestionowanych rzeczy podczas kontroli podatkowych są właśnie koszty.

Należy jeszcze zaznaczyć, że rozliczanie się na zasadach ryczałtowych ma charakter opcjonalny. Jeśli przedsiębiorca nie chce skorzystać z takiej formy zapłaty podatku, nie musi tego robić i w dalszym ciągu podstawą opodatkowania będzie dla niego dochód. Stawki w przypadku rozliczeń ryczałtowych wahają się od 2 do 20 proc. w zależności od branży, w jakiej prowadzona jest działalność.

Proponowane rozwiązanie jest jedną z form upraszczania systemu podatkowego w naszym kraju. Podatki w Polsce do najłatwiejszych nie należą, co skutkuje trwającymi latami sporami z fiskusem i procesami przed sądami administracyjnymi. Wielu mniejszych firm na takie przeciąganie liny ze skarbówką zwyczajnie nie stać i zanim dojdzie do korzystnego dla nich rozstrzygnięcia, padają jak muchy.

Czy ryczałt to zmieni? Najpewniej nie, ale kierunek wart jest docenienia. Trzeba jednak pomyśleć o następnych krokach. W podatkach dochodowych takim krokiem może być zastąpienie metody memoriałowej metodą kasową, znaną z podatku VAT. Chodzi o to, aby obowiązek podatkowy powstawał nie w momencie wystawienia faktur, ale w chwili faktycznego otrzymania należności. Wiele firm musi czekać na...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: