„To” nie do końca to. Tylko starych strachów żal

„To” Stephena Kinga jest horrorem z wyższej półki – opowieścią o dorastaniu, stracie kogoś najbliższego, niepewnym losie i strachu, który chwyta za gardło dzieci i dorosłych. Niestety, druga część najnowszej ekranizacji tej słynnej powieści dużo z tego zgubiła.

Pierwsza część „To” w reżyserii Andy’ego Muschiettiego weszła do kin w 2017 roku. I nie zawiodła: także dlatego, że filmową fabułę celowo przesunięto o kilka dekad, aż do lat 80. Dzięki temu pokolenie dzisiejszych czterdziesto-, pięćdziesięciolatków lepiej się odnalazło w świetnie odtworzonej scenografii miasteczka Derry w pełnym mgły i stukostrachów stanie Maine. Na „To” patrzyło się z pełną satysfakcją
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: