Syntetyczny kawior, czyli jak lewica oderwała się od realności i poszybowała dalej…

Dzisiejsza lewica coraz mniej zagraża finansowym feudałom, rzadko walczy z niedolą klasy pracowniczej i mało przejmuje się społecznymi nierównościami. Za to coraz mocniej brnie w kierunku „dark roomu”, z którego wypełznie jedynie zdeflorowana pustka.

Gdybym był niesłychanie bogatym człowiekiem, tak bogatym, że nie dbałbym o pieniądze, a jedynie o władzę, jaką one dają, to właściwie nie miałbym naturalnych wrogów. No… prawie bym ich nie miał. Musiałbym się bowiem obawiać, że istnieją jednak sfiksowani (z mojego punktu widzenia) marksiści i socjały, którzy walczą o prawa pracowników i żądają równego dzielenia tego, co wspólnym mozołem ludzkość wytwarza. Obawiałbym się istnienia prometejańskich rewolucjonistów, którzy potrafią wszystko wywrócić do góry nogami.

Jak wypatroszyć lewicę
Długo kombinowałbym nad tym, jak ich obezwładnić, tak aby nie mogli – podobnym do mnie finansowym feudałom – narobić szkody. Spotykałbym się z pobratymcami i w końcu wymyślilibyśmy szatański plan. Nie będziemy szczędzić grosza na to, aby w kręgi prawdziwych lewicowców wpuścić wapory idei najbardziej ekscentrycznych i odstręczających normalnych mieszkańców planety od ich głosicieli. Pokierowalibyśmy tym procesem w ten sposób, że naraz wśród tych, którzy normalnie (głupio lub mądrzej) walczyli w imieniu robotników, chłopów czy innej klasy najemnej, wsadzić jełopów promujących homopolityczne treści, domagających się wynaturzonych praw dla mniejszości, „wyzwalaczy” kobiet od niewiadomoczego, uwalniaczy dzieci od rodziców, ideologów seksualnej anarchii prowadzących w efekcie do znudzenia i zniesmaczenia sama tematyką.
 Potencjalnie lewica bowiem ma spore wpływy i duży elektorat tych, którzy otrzymują pracę, jest ich znacznie więcej niż tych, którzy mają pomysły, jak coś wytworzyć i tym samym produkują stanowiska pracy dla najemników. Kiedy jednak nasycimy jej program truciznami odchylonymi od zdrowego rozsądku, to nie tylko...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: