Cicha rewolucja

Tęczowa zaraza to część o wiele szerszego rewolucyjnego Planu, który jest zjawiskiem sieciowym i zdecentralizowanym. Rewolucja ma się odbyć po cichu. Współdziałają w niej połączone siły środowisk spokrewnionych z ideologią LGBT, czyli ideologii gender, radykalnego feminizmu, neomaltuzjanizmu, ekstremalnego ekologizmu, ezoterycznego New Age oraz najnowszej, postmarksistowskiej lewicy.

Oczywiście rewolucjoniści i pożyteczni idioci zaprzeczają, że istnieje Plan. Zaprzeczają też ideologicznemu charakterowi swoich działań. I tak krytykom ideologii LGBT zarzuca się nienawiść do homoseksualistów i do wszelkiej odmienności. Widzieliśmy to na przykładzie wściekłego ataku na abp. Jędraszewskiego. Jednak ta nieistniejąca tęczowa zaraza powaliła Zachód na kolana. Wraz ze swoimi wymienionymi wyżej sojusznikami zrobiła to za pomocą m.in. poprawności politycznej, wymuszanego przez państwa kultu multi-kulti oraz używania wobec przeciwników pałki „mowy nienawiści”.

Prezentowane przez tę nową kulturę niezwykle atrakcyjne treści wcale nie narzucają się w sposób oczywisty. Nie są jednak neutralne. Nowe wartości mają wydźwięk „ambiwalentny”. Ambiwalencja nie oznacza jednak tolerancji, czego należałoby po tym pojęciu oczekiwać. To zaplanowany przez filozofów postmodernistycznych proces dekonstrukcji rzeczywistości i prawdy, który prowadzi do dominacji, do samowolnego sprawowania władzy przez niejawne ośrodki realizujące globalne interesy, a ostatecznie do braku tolerancji. Tworzące nową kulturę pojęcia są spójnym systemem mającym własną logikę, są wzajemnie powiązane i wzajemnie się wzmacniają. Antykultura bierze swój początek w nominalizmie Ockhama, filozofii buntu i totalnego zaprzeczenia Lutra oraz utopijnych ideologii filozofów „oświecenia”, by eksplodować rewolucją francuską – epifanią nihilizmu. XX wiek to czas dojrzałych rewolucyjnych ideologii. Nie ma znaczenia, czy nośnikiem rewolucji są robotnicy, młodzież czy „mniejszości seksualne”....
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: