Przegrany proces o mema

Dodano: 10/09/2019

Felieton [A daj pan spokój]

Bardzo proszę osobę, która odpowiada za redakcję i korektę tekstów w „Gazecie Polskiej”, aby nie poprawiała „mema”. Wiem, że to w oczy kłuje, bo nie dość, że makaronizm, to jeszcze dziwnie odmieniony, ale tak ma być, żeby rym pasował do kota, o kole od roweru nie wspomnę. Starsi i wielu młodych też znają doskonale komediowy tryptyk z Pawlakiem i Kargulem w rolach głównych. W pierwszym odcinku „Nie ma mocnych” miał miejsce słynny proces o kota, na którym „Kaźmierz” karabinem wyrok wykonał. Pół wieku temu proces śmieszył, współcześnie byłby jednym z głośniejszych, a Pawlak miałby spore szanse trafić do więzienia za zabicie zwierzęcia. Kargula czekałby podobny los za znęcanie się i trzymanie kota na sznurku. Dziś trudno uwierzyć, że tamten proces w ogóle nie dotyczył cierpień i zgonu kota, tylko zadośćuczynienia za poniesioną stratę. Zmieniają się czasy, prawda? W dobie szybkich łączy kot jest królem Internetu i w ogóle mam wrażenie, że ludzi bardziej bulwersują akty
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze