Lawendowo mi

Kulinaria [I do smaku, i na nerwy]

Któż nie marzy o spacerze wśród lawendowych łanów Prowansji? Pięknie, romantycznie i zdrowo, bo zapach lawendy koi nerwy. I nie tylko, bo lecznicze właściwości tej rośliny wykorzystywane były od wieków. Lawendową herbatką królowa angielska Elżbieta I łagodziła bóle migrenowe i leczyła bezsenność. Z czasem odkryto i doceniono również zalety kulinarne lawendy. Zapachem  przypomina rozmaryn, a dodana do potraw, nadaje im kwiatowo-cytrusową nutę, lekko gorzką i cierpką. W dawnej kuchni wykorzystywana była głównie jako przyprawa do dań wytrawnych. Jej aromat doskonale współgra też z miętą i w takim zestawieniu często dodawana jest do deserów, lodów, słodkich wypieków oraz owocowych przetworów. Ponieważ wspomaga trawienie, polecana jest do ciężkostrawnych potraw i tłustych mięs, takich jak wieprzowina, baranina czy dziczyzna. W mojej letniej kuchni często stosuję ją do marynowania mięsa na grilla. Jej aromat pasuje również do drobiu, ryb, ryżu, a nawet ziemniaków. Z oliwą,
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze