Matusia-generał. Rzecz o Matyldzie Getter

Najbardziej znana jest  z bezprecedensowej akcji uratowania kilkuset Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Po wojnie otrzymała za to tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ale w II RP przyznano jej przecież Order Odrodzenia Polski i Złote Krzyże Zasługi. Są potwierdzeniem tego, że matka Matylda Getter ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi wypełniała swoje obowiązki w sposób niezwykły. 8 sierpnia, przy ul. Hożej 53 w Warszawie, zostanie poświęcony kamień węgielny Muzeum Ratowania Dzieci Żydowskich, którego będzie patronką.

Miała osiemdziesiąt cztery lata, gdy zdecydowała się mówić o sobie w rozmowie z ks. Wawrzyńcem Mazurem. Niestety, we „Wspomnieniach”, czyli zapisie „tego, co najbardziej utrwaliło się i pozostało jeszcze w jej pamięci”, przemilcza najbardziej dramatyczny okres swojego życia, bo jej opowieść urywa się na roku 1939.

Trzeba teraz pracować dla kraju
Była wyjątkowo powściągliwa w udzielaniu informacji o sobie. Z niewielkiej publikacji można się dowiedzieć, że mając 17 lat i dwa miesiące, wstąpiła do zgromadzenia zakonnego sióstr Rodziny Maryi przy ul. Żelaznej 97. Urodziła się w Warszawie, z innych źródeł wiadomo, że jej ojciec był handlowcem, a matka Matylda z Niemyskich prowadziła dom. Rodzina była wielodzietna. Matylda mocno przeżyła śmierć ojca, a gdy zaczęła zastanawiać się nad wyborem drogi życiowej, „nosiła się z myślą wstąpienia do karmelitanek”. W Polsce po powstaniu styczniowym było to niemożliwe, władze zaborcze zlikwidowały zakony i marzenie mogłaby zrealizować tylko za granicą. Spowiednik wyperswadował jej pomysł wyjazdu: „Idź, pójdziesz do Rodziny Maryi, bo trzeba teraz ratować biedne dzieci i pracować dla kraju” – polecił. Tak się stało. W Niedzielę Palmową panna Getter zgłosiła się do domu przy Żelaznej, by zacząć czas próby. Wybór zgromadzenia był oczywisty, gdyż  wcześniej ukończyła pensję prowadzoną przez tę, zakonspirowaną wówczas, wspólnotę zakonną,...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: