Ratuj się, kto może

Powinienem się powstrzymać parę dni z pisaniem felietonu, bo w tym czasie rozstrzygają się pewne kwestie związane z przyszłością opozycji. Nie zrobię tego, ponieważ nie ma najmniejszego znaczenia, czy PO pójdzie na wybory sama, z SLD, PSL albo w jeszcze innym wariancie. Mniejsze partie są skazane na wymarcie.

Jeśli przykleją się do PO, skończą jak Nowoczesna, jeśli pójdą same, skończą jak „narodowcy” i Kukiz’15 w dwóch ostatnich wyborach, w najlepszym razie jakaś partyjka uzyska wynik Wiosny. Na co w takim razie mam czekać? Przelewanie z próżnego w puste i dzielnie politycznej biedy na czworo nie wypełni urn głosami i to zaczyna docierać do wszystkich liderów
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: