Miasto na górze. Raj dla filmowców

Dodano: 23/07/2019

Podróże [Afryka]

W promieniach wstającego słońca południowe stoki Atlasu mienią się marsjańskimi odcieniami ochry. Jedno z nagich wzgórz przede mną nie jest jednak zupełnie dzikie – wznosi się na nim miasto, zdające się wyrastać wprost z zapuszczonych tu korzeni. Ajt Bin Haddu (Aït-Ben-Haddou) to warowny gród, zwany tutaj „ksar”, który przez wieki pełnił rolę karawanseraju na prastarym szlaku z Marrakeszu do Timbuktu. Nie prowadzono tu badań archeologicznych, a źródła pisane potwierdzają jego istnienie dopiero od XVII wieku, ale według tradycyjnych opowieści lokalnych Berberów osada istnieje co najmniej od początków XVI stulecia. Szlak karawan jest sporo starszy, można więc domniemywać, że i historia tego miejsca jest dłuższa. Zbudowane z adoby, czyli cegły mułowej, mogłoby przetrwać stulecia w niezmienionej formie, gdyby nie deszcz. Na skraju pustyni deszcz wcale nie bywa taką rzadkością – a jest największym zagrożeniem dla budowli wzniesionych z iłu, piasku, słomianej sieczki oraz
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze