Jak co roku we... Władysławowie. Trochę gwaru, trochę spokoju

Nad polskim morzem nie byłem już kilka lat. Zazwyczaj w tak zwanym sezonie urlopowym miałem okazję zwiedzać inne kraje, a poza sezonem się nie liczy. W tym roku jednak szczęśliwy zbieg okoliczności rzucił mnie do Władysławowa i pozwolił nadrobić zaległości.

Wobec powtarzających się narzekań miłośników „jarmużowego latte z kiełkami suszi” na „kupioną za pińcetplus hołotę” mogłem spodziewać się nad morzem tłumów dzikich, a nieokiełznanych. Wedle tej narracji wąsaci Janusze ze swymi Grażynami i liczną progeniturą ciasno obstawiają się parawanami na plaży, aby chłeptać ciepłe piwo i niewysportowanymi sylwetkami szpecić piękno okolicy, po czym wykłócają się o każdy grosz w obskurnych smażalniach (nie)świeżych ryb i wszczynają burdy na wieczornych dyskotekach. Wszystko to sprawia, że „młodzi, wykształceni i na pewnym poziomie” nie mogą spokojnie wypocząć, a miasto w sezonie przeżywa coś w rodzaju najazdu Hunów (czy może raczej Wikingów).

Z radością spieszę zapewnić, że powyższa katastroficzna wizja z rzeczywistością niewiele ma wspólnego. Nie da się wprawdzie ukryć, że Władysławowo w szczycie sezonu jest zatłoczone turystami, ale tak jest od zawsze – to znaczy odkąd stało się kurortem. Tłum na plażach jest niestety faktem, ale jeśli ktoś lubi się opalać w modnym miejscu obok głównego deptaka, to niech nie oczekuje całej plaży dla siebie. Z kolei plażowanie nieco dalej od centrum zapewnia pożądaną przestrzeń osobistą, ale wiąże się z koniecznością pokonania nieco większego dystansu. Co kto lubi.

Tak hejtowane ostatnio parawany są oczywiście powszechne – ba, można je wypożyczać na miejscu! Nic zresztą dziwnego, bo w takim tłoku oprócz tradycyjnej osłony przed wiatrem dają też złudę minimum prywatności. Korzystają więc z nich prawie wszyscy plażowicze, zwłaszcza wypoczywający w gronie rodziny i/lub przyjaciół. Nie zauważyłem podziału na estetycznych i nieestetycznych – Polacy są równi wobec słońca i wody, a na urlopie...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: