CIEMNA. STRONA AFRYKI W WIETRZNYM MIEŚCIE

PODRÓŻE [KAPSZTAD]

Stare miasto leży w objęciach gór, suburbiami rozlewając się na całą dolinę – od zatoki do zatoki. Niegdyś również od oceanu do oceanu, ale obecnie granice geograficzne przesunięto na wschód i południe, na Przylądek Igielny. Niestety, obyczaje w mieście również się zmieniły.     Kapsztad wita mnie złotą, południowoafrykańską jesienią (w Polsce właśnie kończy się wiosna, a zaczyna lato) i... wiatrem – takim, że głowę urywa. Jak mawiała moja śp. Babcia – wieje, jakby się kto powiesił. No po prostu halny. To właśnie efekt położenia miasta – z jednej strony na drodze ciepłych mas powietrza znad Oceanu Indyjskiego, z drugiej – pod osłoną gór. Z nich wichury spadają na miasto nierzadko z prędkością dochodzącą do 130 km/h. Niegdyś nazywano to „diabelskim oddechem”, ale dziś częściej
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze