Powielacze starych klisz

Posttransformacyjne elity chcą, „żeby było to, co było, bo to, co się stało, to jest katastrofalne”. A gdyby potrwało jeszcze cztery lata, to grozi im katastrofa całkowita – mówi prof. ZDZISŁAW KRASNODĘBSKI, socjolog i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Z prof. Zdzisławem Krasnodębskim rozmawia Wojciech Mucha

Panie Profesorze, dlaczego w ogóle zgodził się Pan rozmawiać o wywiadzie udzielonym przez Adama Zagajewskiego portalowi Onet? Zgadza się Pan, że ten wywiad to jest z jednej strony pewnego rodzaju manifest, z drugiej – chyba niezamierzona – ekshibicja lęków, mitów i wyobrażeń, jakimi żyją elity liberalne nie tylko w Polsce?
Ten wywiad to tylko charakterystyczny wyraz szerszego zjawiska – schorzałej mentalności części polskich elit. Żadnej racjonalnej analizy i dążenia do zrozumienia sytuacji, kompletne oderwanie od rzeczywistości, poruszanie się tylko w zaklętym kręgu swoich wyobrażeń, fobii, życie wyłącznie w kręgu znajomych o tych samych poglądach.

Krzysztof Wołodźko w ubiegłotygodniowym tekście w „Gazecie Polskiej” pisze o Zagajewskim, że jego postawa jest dowodem na to, że posttransformacyjne elity III RP nie potrafią opisywać świata, który ich otacza. Pan się z tym zgadza?
Tak. Nawet nie podejmują takich prób. Obrazili się na rzeczywistość. Ich teksty i wypowiedzi to krzyk urażonego majestatu. Oto Polacy nie chcą wybierać tak, jak oni rekomendują, nie chcą myśleć tak, jak oni im zalecają. Ba, nawet w „Europie” nie chcą ich słuchać.

Zacytujmy fragment słów krakowskiego poety: „Pani Szydło jest ideałem człowieczeństwa dla pół miliona osób. Nie zna języków, okropnie się ubiera, mówi głosem przedszkolanki w depresji, najwyraźniej nie uprawia sportu i nie czyta rozpraw Carla Schmitta, jak jej tajemniczy szef, ale podoba się. Myślę, że tylko Gombrowicz mógłby nam to wytłumaczyć”. Pomijając pogardę wobec pani premier, to jeśli wybitny podobno poeta...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: