Niemcy dobrzy, Polacy źli

Podczas obchodów rocznicy D-Day kanclerz Niemiec oświadczyła: „Ta niezwykła operacja militarna ostatecznie przyniosła NAM wyzwolenie od nazistów”. Zastanawiałem się, czy po kłamstwie o polskich obozach koncentracyjnych teraz będzie się w światowej prasie kłamać o tym, że Niemcy też lądowali w Normandii po to, by walczyć z nazistami?

A w polskiej prasie czytam artykuł oświeconego naukowca: „Nie możemy mówić »Niemcy«, bo to krzywdzące. Nie wszyscy popierali nazistów”. Nie wszyscy, tylko ponad 90 proc. A na czynny sprzeciw zdecydowało się kilka tysięcy, z których większość to byli bardziej od Hitlera nazistowscy naziści i rasiści, tyle że uważający, iż Führer popełnia taktyczne błędy.

Oczywiście kanclerz Angela Merkel wie, jaka była historia. Mówi, co mówi, bo realizuje politykę historyczną Niemiec na jej nowym etapie. To naprawdę przestały być żarty. W radiu Bayern 2 mówili parę dni temu, że D-Day to bardzo doniosła data, bo dzięki pomocy aliantów udało się zwyciężyć nazistów. Pamiętajmy, że naziści np. według niemal 30 proc. młodych ludzi w Kanadzie to Polacy. Zatem operacja na globalnej pamięci jest taka: w Polsce powstały polskie obozy koncentracyjne. Zorganizowali je naziści. Skoro obozy były polskie, nazistami są Polacy. Niemcy walczyli z nazistami o wyzwolenie. Wojnę rozpoczęło polskie złe słowo. Czyli wojnę wywołali Polacy naziści i tych Polaków nazistów pokonali Niemcy przy pomocy aliantów.

Niemcy dobrzy, Polacy źli.
I w tym kontekście należy patrzeć na obchody 4 czerwca w Gdańsku. Co ma 4 czerwca 1989 roku do Gdańska? Nic. Wybierano Sejm i Senat mieszczące się w Warszawie.

Na szczęście na obchody rocznicy 4 czerwca 1989 roku zorganizowane pod Donalda Tuska nie przyjechał nikt z Zachodu. I wygląda na to, że 1 września na Westerplatte, w obecności Donalda Trumpa, wybrzmi głośno i wyraźnie, że to Niemcy napadły na Polskę i że już czas na zapłatę reparacji. Stąd takie drgawki. Stąd te...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: