Prąd od morza. Energetyka wiatrowa

Bałtyk może stać się przyszłością polskiej energetyki. Chodzi o rozwój morskich farm wiatrowych. Inwestycje przewidziane przez rząd do 2040 roku mogą uczynić nasz kraj jednym z większych graczy w europejskim offshore.

W farmy wiatrowe na Bałtyku inwestują głównie Niemcy i Duńczycy, ale za kilka lat Polska może być równie silna. Dotychczas zbudowane na Bałtyku farmy mają niespełna 2 GW mocy. Według możliwego „centralnego scenariusza”, przygotowanego przez stowarzyszenie Wind Europe, do 2030 roku powstać tu może 9 GW w morskiej energetyce wiatrowej. Bałtyk zająłby tym samym drugie miejsce pod względem inwestycji po Morzu Północnym. Jaką pozycję zajmie Polska, która musi intensywnie szukać sposobu, by zwiększyć udział OZE (energetyka niekonwencjonalna) w krajowym miksie energetycznym, a także spełnić unijne wymogi?

Polska musi przyspieszyć
Kraj nasz z planem posiadania 4,6 GW mocy w offshore w 2030 roku, co przewiduje rządowy Projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 roku, miałaby za 11 lat porównywalne moce offshore do Danii. W polskiej strefie ekonomicznej farmy wiatrowe mają zostać oddane do użytku po 2025 roku. Stanie się to wtedy, gdy pierwsze projekty z umowami przyłączeniowymi do krajowej sieci energetycznej zrealizują Polenergia z Equinorem (1,2 GW) oraz Grupa Kapitałowa PGE (1 GW). Spodziewany jest też projekt PKN Orlen (1,2 MW) oraz Baltic Trade and Invest (350 MW). Według rządowych przewidywań, do roku 2040 moc morskich farm wiatrowych ma rosnąć o 1,2 GW rocznie i w 2040 roku wynieść 10,4 GW.
Według rządowego planu zagospodarowania przestrzennego Bałtyku, pod rozwój morskiej energetyki wiatrowej zabezpieczono w Polsce około 3,3 tys. km kw., powiększając obszar o blisko 360 km kw. w stosunku do wcześniejszego scenariusza. – Według naszych wyliczeń zabezpiecza to rozwój 14 GW w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej Bałtyku, co daje dużą nadwyżkę wobec 10 GW uwzględnionych w polityce...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: