„Tylko naszymi wspólnymi siłami, panie generale” (Michnik do Kiszczaka)

Skoro wyciągnięty z „resortowej kamienicy” kandelabr postkomunistycznego zakłamania mówił o niedzieli 4 czerwca 1989 r. jako „Święcie Wolności”, to dlaczego milczał o poniedziałku, wtorku, czwartku i dalszej historii III RP, kierowanej przez agenturę SB? Dlatego, że jeden jego obecny doradca – Mazowiecki – walczył wówczas o zapewnienie drugiemu doradcy – Jaruzelskiemu – wyboru na prezydenta! A trzeci doradca, zarejestrowany jako TW „Bolek”, posłusznie meldował: „Naszym zadaniem nie jest wymanewrowanie panów czy bicie się z władzą czy z partią, czy z rządem, takiego celu nie zakładaliśmy i nie będziemy zakładać”.

Autor mający dostęp do tajnych dokumentów kiszczakowskiego MSW, tak opisał ówczesną sytuację: „Klęska koalicji rządowej w wyborach 4 czerwca zachwiała porozumieniami. Zwycięzcy rozmawiali ze zwyciężonymi. (…) Lityński witał Kiszczaka i Cioska (…) słowami: »Przedstawiciele narodu witają w swojej siedzibie przedstawicieli władz«. (…) zastanawiano się, jak uratować listę krajową, która przepadła w wyborach”.

Warto przypomnieć, że wtedy śmierdziało to nawet Michnikowi: „Nie może być tak, że ludzie, którzy w coś tam uwierzyli, po pięciu dniach mają poczucie, że się ich zrobiło w konia. (…) To po prostu będzie tak, jak temu małemu dziecku, które przed chwilą, za przeproszeniem, zupę wymiotowało, z powrotem się każe ją zjadać. No, nie można zrobić tego, po prostu nie można”. Późniejsze naczelne miedziane czoło „GW” i III RP natychmiast jednak podsuwało odpowiednie metody nakłaniania Polaków do zjadania własnych wymiocin, jak się okazuje – skuteczne do dzisiaj: „Trzeba wytworzyć (…) taką psychologiczną atmosferę, że te wybory dopełniające będą czymś głębokim, na miejscu, i my tutaj jesteśmy otwarci. Ja mówiłem z panem generałem przed początkiem rozmów, że to tak, jak w gazecie umieściliśmy rozmowę z premierem, że tak powiem, gotów jestem przeprowadzić tutaj taką rozmowę z panem. (…) Zastanówmy się wspólnie, jak wytworzyć przez ten czas, nie...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: