Minie miłość, gdy przyjdzie płacić

Rocznica, rocznica i już po rocznicy. Z Unią Europejską jest jak z Owsiakiem, 80 proc. wierzy, że dzięki Owsiakowi żyją dzieci, i tyle samo powtarza brednie, jak to Unia daje nam pieniądze. Jeden i drugi wskaźnik przygnębia, ale uczeni wiedzą, że tak właśnie działa manipulacja na gigantyczną skalę.

Gdy się eksponuje pewne symbole i powtarza brednie podparte silnymi emocjami, to można wcisnąć człowiekowi każdy kit. Owsiak przykleja serduszka na inkubatorach i miliony są przekonane, że w szpitalach nie ma innego sprzętu. Prawda jest taka, że WOŚP nie ma promila udziału w wydatkach na służbę zdrowia i jeśliby rzeczywiście oprzeć polskie szpitale na łasce Owsiaka, to dopiero wtedy umieralibyśmy hurtowo. Unia daje tyle samo co Owsiak, czyli nic nie daje, tylko kupuje i sprzedaje. Wszelkie „dotacje” i programy UE opierają się na kredytach i inwestycjach, które nie przynoszą zysków i wymagają stałego dofinansowania. Najwięcej mamy w Polsce bruków i aquaparków ozdobionych gwiaździstą flagą. A proszę mi pokazać jedną hutę, kopalnię, stocznię czy polską fabrykę samochodów, która została sfinansowana przez Unię Europejską? Nie ma i nie będzie takich cudów, bo ceną za „dotacje” napędzane kredytami jest wyjałowienie narodowego przemysłu i całych gałęzi gospodarki. Dokładnie to sobie w Polsce kupują Niemcy i Francuzi, w dodatku za marne grosze. Dlaczego w takim razie tak wielu daje się nabrać? W końcu chodzi o pieniądze. Niezupełnie o pieniądze, póki co o kredyty i spore wydatki, które bezpośrednio nie dotyczą Kowalskiego. Miłość do Unii Europejskiej przejdzie Polakom w ułamku sekundy, jak tylko się okaże, że w prostym rachunku musimy do unijnego biznesu dokładać, a ten moment wkrótce nadejdzie.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: