Upadek mitu

Nauczyciele mają poważny kłopot. Akcja strajkowa prowadzona pod dyktando postkomunistycznych działaczy aparatu związkowego panów Sławomira Broniarza i Jana Guza sprowadziła na pracowników oświaty kilka bardzo niewygodnych pytań.

Najważniejsze jest to, które zadaje sobie pewnie dziś całkiem dużo osób w Polsce: jaką kondycję etyczną ma obecnie środowisko pedagogiczne? Pytanie to pojawiło się po raz pierwszy publicznie już kilka miesięcy temu, gdy nauczyciele masowo brali lewe zwolnienia lekarskie, aby w ten sposób zablokować możliwość funkcjonowania szkół. Nagle zachorowali – tyle że nie szwankowało ich zdrowie, lecz moralność. Pedagodzy, wychowawcy dawali publiczne świadectwo – kłamiemy i korzystamy z fałszerstwa. Ten i ów nawet głosił w mediach, że to dobry sposób, aby w imię racji stojących za protestem udawać, że jest się chorym i załatwiać sobie u równie nieuczciwych lekarzy fikcyjne zwolnienia lekarskie. Taki to był przykład dla uczniów, taki zaprezentowano wzór postaw „obywatelskich”. Dziś pytanie o etykę osób wykonujących zawód nauczyciela wraca przy okazji egzaminów maturalnych. Kierownictwo ZNP wyraźnie mówi, że to idealny moment na prowadzenie akcji strajkowej, że będzie to protest najbardziej dotkliwy. Wyobrażacie sobie Państwo któregokolwiek z wielkich pedagogów z naszej przeszłości, którzy usprawiedliwialiby walkę o podwyżki, nie biorąc pod uwagę losu własnych uczniów? Kto kładłby na szalę ich egzaminy, zdobywanie promocji na następny etap edukacji? Już nie wspominam o etosie utrwalonym przez Stefana Żeromskiego na kanwie „Siłaczki”, ale warto przywołać kogokolwiek z mistrzów nauczycielskich, choćby z historii najnowszej – na przykład śp. Annę Radziwiłł, nauczycielkę, działaczkę Solidarności i wiceminister edukacji z Unii Demokratycznej. Czy ktokolwiek, kto zna etos polskiej inteligencji, kto jest nauczycielem z powołania, mógłby tak postawić sprawę? Wiadomo, że nie, i doskonale wiedzą to rodzice uczniów. Oczywiście grają tu...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: