Władza ma nakaz

Decyzja, by na poczet przyszłych długów zaoszczędzić na emeryturach Polaków, została poddana społecznym konsultacjom – Donald Tusk skonsultował ją z Waldemarem Pawlakiem. I więcej nie trzeba. Dwa miliony podpisów? Może być i dziesięć, i władzy to nie wzruszy, bo to przecież i tak podpisy tych, którzy na nią nie głosują. Władza ma swoją klientelę, o nią stara się zadbać, a resztę ma tam właśnie, gdzie Alfred Jarry miał mieszczańską widownię. Dobrze widać w tej sprawie hierarchię ważności, jaka się buduje w Europie. Tę, którą pokazał rozwój wypadków we Włoszech czy w Grecji, gdzie rządy obaliło nie niezadowolenie własnego społeczeństwa, ale zmarszczenie brwi „rynków finansowych”. Tusk nie boi się Polaków, a w każdym razie boi się ich mniej niż lichwiarzy, u których siedzi w kieszeni. Obywateli przywykł lekceważyć. Wie, że w razie czego pośle się do roboty dodatkowych pijarowców i płatnych kłamców z lizusowskich wobec niego mediów, wymyśli się jeszcze jedną „narrację” i „wrzutkę”,
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze