Po pierwsze, prawda

Polscy mieszkańcy Podkamienia i okolic, którzy cudem ocaleli z ludobójstwa, wypędzeni zostali na zawsze ze swoich siedzib. Osiedlili się głównie na Dolnym Śląsku. Tutaj też trafił obraz z sanktuarium. Został on umieszczony w kościele dominikańskim we Wrocławiu, ciesząc się nadal żywym kultem. Po jego prawej stronie rodziny kresowe wmurowały pamiątkową tablicę ku czci pomordowanych. Co do klasztoru podkamieńskiego, to po odbudowaniu ze zniszczeń został przekształcony w zakład psychiatryczny. Z kolei sam kościół, na którego ścianach nadal widać ślady po kulach, został przekazany greckokatolickim zakonnikom, którzy starannie zacierają ślady po rzymskokatolickich współwyznawcach. Jak to nazwał jeden z księży – jest to „ekumenizm w banderowskim stylu”. Tradycje tamtych stron kontynuuje Stowarzyszenie Kresowe Podkamień z Wołowa, energicznie kierowane przez Henryka Bajewicza, potomka pomordowanych. Stowarzyszenie to od wielu lat nie tylko dba o pamięć o męczennikach, organizując liczne
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze