Gdy zabraknie pluralizmu

Potrzebne niepluralistyczne podejście do pluralizmu

Kłopot w tym, iż określenie: „otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji” samo jest dość otwarte i podatne na pluralistyczne, czyli odmienne interpretacje. Pluralizm – jeśli ma być normą faktycznie przestrzeganą w życiu społecznym – nie może podlegać nieskończenie pluralistycznym interpretacjom. Potrzebny jest jakiś minimalny konsensus co do znaczenia tego pojęcia.

Ustawy są po to, by wyznaczać ramy życia społecznego. W tym przypadku ustawa ma wytyczać ogólny kierunek działania Krajowej Rady, ograniczać dowolność jej postępowania. Ramy, aby właśnie ramami były, nie mogą być kompletnie dowolne. Ustawy zawierające zapisy niezobowiązujące nie spełniałyby swoich funkcji. Ale ustawy wyznaczają owe ramy za pomocą słów. Słowa zaś są żywą społeczną materią, która cechuje się pewną nigdy-niedającą-się-do-końca-usunąć niejednoznacznością. Ale nie mamy dużego wyboru: albo ramy życia społecznego określamy za pomocą niedoskonałych ustaw, które wszakże respektujemy, albo też ramy wytyczają nam bagnety i terror tajnej policji.

Co znaczy „pluralistyczny charakter”?

Krajowa Rada ma stać na straży „wolności słowa” i zapewniać „otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji”. Nie posiadamy jednak bliżej określonych – zapisanych za pomocą niejednoznacznych słów – interpretacji ram owej wolności, otwartości i pluralizmu.

Co ciekawe, o ile na temat wolności słowa i jego granic istnieje wiele poważnych opracowań, to zagadnienie pluralizmu leży w istocie odłogiem. Znaczy to m.in., że nie dysponujemy społeczną zgodą co do tego, kiedy można uznać, iż w jakimś kraju radio i telewizja są pluralistyczne, a w jakimś innym nie są. I, o ile wiem, nie istnieją poważne opracowania badawcze porównujące stopień pluralizmu mediów lub komunikacji publicznej w ogóle w różnych krajach (jeśli ktoś zna takie opracowania, proszę o kontakt...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: