Getta III RP

Czy obywatel istnieje i ma prawa?

W sferze publicznej ma panować język eurokratów. Reprezentant wspólnoty odwołującej się do tradycyjnych wartości stanął przed alternatywą: albo życie polityczne pod konkretnymi dyrektywami ustalanymi w gabinetach instytucji europejskich, albo wykluczenie z publicznej egzystencji. Reprezentacja polityczna obywatela przestaje odnosić się w jakikolwiek sposób do jego wiary, przekonań politycznych – te okazują się za słabe, zbyt nieistotne, zbyt prywatne, by mieć prawo do wpływania na wspólnotę.

Weiler zwraca uwagę, że sytuacja ta jest pod wieloma aspektami zbliżona do życia w getcie. Owszem, może być ono wcale wygodne. Ale jest to życie w próżni, w słabości, bez możliwości realnego wpływania na swój los.

Przy okazji Weiler konstatował, że technokratyczna rzeczywistość spychająca religię i tradycyjną moralność w przestrzeń prywatnego getta tworzy podziały i sojusze wykraczające poza dotychczasowe linie podziału na lewicę i prawicę.

Rozpad dotychczasowych linii podziałów jest naturalną konsekwencją gettoizacji. Sytuacja getta w swojej źródłowej formie to po prostu niedopuszczenie do istnienia. Najlepiej widać to na przykładzie Żydów w Europie. Odmawiano im prawa istnienia publicznego, wykluczając w formie getta, poza nawias wspólnoty, poza nawias miasta i normalnego życia, ich szkoły, sklepy, miejsca modlitwy. W sytuacji getta pytanie nie brzmi już: lewica czy prawica, lecz: czy obywatel istnieje i ma prawo współtworzyć sferę publiczną?

Językowa zasłona dymna

W naszej polskiej rzeczywistości sytuacja wydaje się jeszcze bardziej analogiczna. PO wraz z wieloma środowiskami, którym usługuje, w technokratycznym języku odnalazła idealną możliwość propagandowego obudowywania aktualnie istniejącego status quo. Czyni to w postępowej nowomowie, zasadniczo zbliżonej w głównych elementach do jej zachodnioeuropejskiej wersji, ale odpowiednio...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: