Gang Olsena z Czerskiej

Trudno rozstrzygnąć, co powodowało redaktorami „Gazety Wyborczej”, gdy zapowiadali wielką aferę mającą (jak zwykle) oznaczać koniec PiS i prezesa Jarosława Kaczyńskiego w polityce. Okazała się świadectwem uczciwości, przestrzegania zasad i prawa oraz przenikliwości lidera PiS.


„Gazeta Wyborcza”, usiłując uderzyć w prezesa PiS, zastosowała dokładnie te chwyty manipulacyjne, które przewidywał Jarosław Kaczyński w nagranej rozmowie, gdy tłumaczył, czemu m.in. projekt budowy wieżowca przy ul. Srebrnej w Warszawie nie może być realizowany. Bez cienia zażenowania opublikowano nawet te zdania, w których mówił o spodziewanych atakach i manipulacjach na ten temat – że to Jarosław Kaczyński buduje wieżowiec, że jest bogaczem itp. I powtarzali je politycy opozycji!
Trudno nie odnieść wrażenia, że nienawiść do PiS i jego lidera tak zaślepia redaktorów z Czerskiej, że nie są już w stanie racjonalnie ocenić materiału, jaki otrzymali od byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. To, że Romana Giertycha, z całym jego cynizmem i alternatywnym do przyjętego systemem wartości, gubi gorliwość w walce z Prawem i Sprawiedliwością, wiemy nie od dziś. Ale to, że redaktorzy „Wyborczej” też wpadli w pułapkę gorliwości, jest zaskakujące. Do tej pory patrzyłam na nich jak na zaprawionych w bojach propagandystów, znających jednak dobrze rzemiosło dziennikarskie. To, co teraz zrobili, wprawia w zdumienie – czy w tej swojej nienawiści zanurzyli się już w czyste szaleństwo?
A może mamy do czynienia z problemami w rozeznaniu rzeczywistości w związku z działaniem amfetaminy, marihuany lub ecstasy? Takie przypuszczenie nie jest wzięte z księżyca. Środki te są dostępne w Warszawie niestety dość łatwo. Niedawny skandal z opublikowaniem podsłuchów i zeznań jednego z warszawskich dilerów, który dostarczał narkotyki celebrytom, dziennikarzom i innym przedstawicielom warszawki, pokazały, że problem istnieje w całkiem niewąskiej skali.
Trudno mi do dziś...
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: