Powiedz, gdzie cię pochować?

Dwudziestolatek Ben wraca na święta z ośrodka odwykowego. Matka (Roberts) wariuje z radości, starsza córka dzwoni do ojczyma, że dzieje się coś złego. Cieszą się młodsze siostry, a pies macha ogonem.

Chłopak zostawił za sobą zgliszcza, a i teraz jest kapryśną bombą, po której wszystkiego można się spodziewać. W miasteczku patrzą nań z nienawiścią rodzice zmarłej dziewczyny, której był dilerem. Zaczepiają go byli kumple, na mityngu spotyka pannę, którą skrzywdził, a sam z trudem powstrzymuje chęć sięgnięcia po torebkę z zabójczym proszkiem. Jedną ma ukrytą na strychu wśród choinkowych zabawek. Co gorsza, wyciąga po niego łapy narkotykowe podziemie.

Ojczym, siostry i matka postanawiają nie spuszczać go z oka i wbrew regułom nie odsyłają go do ośrodka. Ale jak upilnować kogoś, kto wchodzi do męskiej przebieralni? Albo do toalety? Kiedy akcja przyspieszy, chłopak sam ostrzega matkę. Nie znasz mnie. Nie jestem wart. Ale na takie dictum matki reagują zwiększoną porcją czułości. Ta grana przez Roberts przytomnie idzie po radę do innej rodzicielki, która już straciła dziecko przez prochy.

Hedges, reżyser pamiętnego „Co gryzie Gilberta Grape’a”, robi z tego moralitet i ostry dreszczowiec. Zmaganie się racji, miłości i nieufności rozpisuje na wartką akcję. Podziemie dokonuje ataku na dom Bena i stawia warunki. Chłopak rusza w miasto, nie bacząc na niebezpieczeństwa, narażając bliskich. Nie wiemy, czy gra czysto.

Wbrew mężowi, wbrew nakazom zdrowego rozsądku, dołącza doń matka. Przemierzając nocne inferno wyjaśnią sobie parę rzeczy. Ona szuka winy w sobie: „Gdybym nie zostawiła ojca…”. „Nie jesteś winna, to on cię porzucił” – wyjaśni syn. Jeśli coś może go ocalić –  matczyna miłość czy rygorystyczne postępowanie z manipulatorem, jakim jest narkoman – to trzeba twardo powiedzieć, że jedno i drugie.

Powrót Bena
Peter Hedges
USA 2018
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: