Wicegubernator

Urlop z Brukseli

Jednak ministerialna kariera Dowgielewicza zaczęła się 10 lat później po zwycięstwie PO w wyborach A.D. 2007. Wówczas został podsunięty Tuskowi przez przeciwników europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, uchodzącego w PO za zbyt „twardego” w negocjacjach z naszymi partnerami w UE. Zamiast zbyt ostrego pana Jacka pan Donald wybrał uległego pana Mikołaja. Gdy Tusk udał się do Brukseli, minister Dowgielewicz towarzyszył mu niczym „borowik” z Biura Ochrony Rządu, zawsze stojąc tuż za plecami premiera i niezmiennie genialnie mieszcząc się w kamerze. Był też nieprzytomnym chwalcą skuteczności „Pana Premiera” i jego obfitującej, a jakże, w same sukcesy
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: