Celebryta, czyli pożyteczny idiota

Im bardziej szczuje na przeciwników Platformy Obywatelskiej, obraża ich i otoczenie, tym więcej zarabia. Wysokość stawki zależy od natężenia agresji. I koniecznie trzeba być agresywnym w stosunku do hołoty, która myśli, że może być Korą. Niedoczekanie. Taka pozaprzeszła gwiazda odgrywa teraz rolę autorytetu moralnego, artystycznego i politycznego. I jak się prezentuje! Celebryta bywa rozczochrany, brudny i naćpany, inny rodzaj to celebrytka wyliftowana, wytapetowana i modnie zgrymasiona. Są jeszcze celebryci płci męskiej, postarzali i łysi, ale za to stać ich na porzucenie czwartej żony i gromadki dzieci i posiadanie młodej blondynki, która kocha go takim, jaki jest. Oczywiście dopóki ma kasę, bo jak powiada niemieckie przysłowie „Reich ist schön” – bogactwo jest piękne.

I to działa, to napędza stosowne media i ożywia skołatane dusze zwykłych facetów zajętych walką o utrzymanie rodziny, kobitek nieszczęśliwych w małżeństwie, starzejących się rozwódek i rozwodników. Bo okazuje się, że nie trzeba być młodym i pięknym, żeby znaleźć sobie młodą panienkę, trzeba być celebrytą. Czy jest to możliwe, jak się mieszka w Pipidówie? A możliwe, możliwe. Trzeba tylko korzystać ze wzorów, naśladować bohaterów z polskich seriali i aktorów, którzy nie mają już nic do powiedzenia poza wspomnieniami, jak byli piękni i młodzi. Zadawać szyku można zawsze, w gminnym sklepiku, w osiedlowej knajpie i w supermarkecie. Kupić mocno używanego mercedesa i podróbkę luksusowego zegarka. I zadawać szyku wśród licealistek.

To nie są żarty, to są wartości sączone w lud przez media, połączone z propagandą sukcesu. Bo bez sukcesu człowiek się nie liczy ani w robocie, ani w sąsiedztwie, ani w gminie i powiecie. W rządzie też. Wie to doskonale celebryta Donald Tusk. Celebryci z niższych półek pełnią rolę pożytecznych idiotów szefa rządu. Jak ów Maleńczuk.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: