23 karty SIM ofiar Smoleńska zalogowały się w rosyjskich sieciach

Według kpt. Maksjana, z badań wykonanych przez biegłych z ABW i z analizy billingów wynika, że z telefonów znajdujących się na pokładzie Tu-154 nie tylko nie wykonywano połączeń wychodzących, ale także nie wysyłano SMS oraz MMS. „Ujawniono jedynie połączenia przychodzące, przy czym niektóre były przekierowywane na pocztę głosową” – napisał 16 lutego 2012 r. kpt. Maksjan w odpowiedzi na nasze pytania.

Dlaczego prokuratura wojskowa skłamała?

Przypomnijmy, że w komunikacie z 7 maja br. płk Zbigniew Rzepa, rzecznik NPW, stwierdził: „W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie miały miejsce dwa połączenia wychodzące (pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego), a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące (o godz. 12.18 czasu polskiego) z telefonu użytkowanego przez śp. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego (którego właścicielem była Kancelaria Prezydenta RP) i były to połączenia z pocztą głosową”.

Z komunikatu płk. Rzepy jasno wynika, że były to połączenia z telefonu prezydenta na pocztę głosową Lecha Kaczyńskiego, nie zaś połączenia na ten właśnie numer z innego numeru – jak można wnioskować z informacji kpt. Maksjana. To zasadnicza różnica.

Kto przełamał zabezpieczenia elektroniczne?

Informacja ta ma kluczowe znaczenie w kontekście niepodjęcia śledztwa przez cywilną Prokuraturę Okręgową w Warszawie w sprawie dostępu osób postronnych do telefonu polskiej głowy państwa po katastrofie. Opisał to niedawno „Nasz Dziennik”.

Wcześniej prokuratorzy wojskowi prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej uznali, że połączenia z telefonu prezydenta na jego pocztę nie miały związku z prowadzonym przez nich śledztwem. 7 listopada 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wyłączyła te materiały i przekazała cywilnej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie....
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: