Zły Mozart

Coraz bardziej przekonuję się, iż zamiast zapowiadanej niegdyś przyszłości pełnej futurystycznych wizji wiejących grozą i atakami obcych, czeka nas raczej groteskowy upadek świata. Widziałem kapitalnego mema, w którym dwóch przedstawicieli obcej cywilizacji, obserwując Ziemię rozbłyskującą sztucznymi ogniami wystrzeliwanymi z okazji sylwestra, stwierdza: „To idioci!

Cieszą się z tego, że ich planeta zrobiła pełen obrót wokół Słońca”. W roku, w którym przecież toczy się akcja filmu „Łowcy androidów”, nie widać samochodów latających na wysokości dziesięciu pięter, ale za to co i rusz pojawiają się symptomy tragikomicznego epilogu historii Europejczyków. Ci bowiem, zamiast bronić się przed upadkiem wszystkiego, co ważne dla przetrwania ich cywilizacji, zdają się metodycznie i w pocie czoła niszczyć fundamenty swojej kultury, sposobu życia, a nawet samej egzystencji. Oto Yves Cochet na łamach francuskiego „Le Nouvel Observateur” stwierdza, iż kraje bogate powinny już się zwijać z demograficznego punktu widzenia, i dodaje: „Zresztą zmniejszenie liczby naszych urodzeń pozwoliłoby nam lepiej przyjmować imigrantów, którzy pukają do naszych drzwi”. Gdyby jednak przyszło nam do głowy żyć dalej, to dobrze się zastanówmy nad tym, czy nasza kultura nie jest pełna treści homofobicznych, rasistowskich, szowinistycznych czy mizoginicznych. W takim „Czarodziejskim flecie” Mozarta, jak ostatnio się dowiedziałem, aż się od nich roi. Pewna holenderska reżyser dzieł operowych, Lotte de Beer, stwierdziła, że niektóre libretta oper należy pozmieniać, gdyż zawierają zdania rasistowskie lub seksistowskie. I tak właśnie, według niej, jest w wypadku „Czarodziejskiego fletu”. Według owej pani to skandal, że są w nim choćby takie zdania jak: „Dlaczego Czarny jest brzydki?”, poza tym u Mozarta znajdziemy też wersy obrażające kobiety i właściwie nazistowskie. A mnie się przypomniało, gdy w hitlerowskich Niemczech zakazano muzyki żydowskiego Mendelsohna. Koło historii...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: