Życie jak przypowieść. O Annie Walentynowicz

Dodano: 11/12/2018 - Nr 50 z 12 grudnia 2018

Historia [„Pierwsza Poruszycielka” Solidarności]

9 stycznia 1982 roku. Milicyjnymi sukami wieziono na wschód, w stronę ruskiej granicy, kilka kobiet. Było bardzo zimno, a one nie miały ciepłej odzieży. Gdy włączano ogrzewanie, do środka peerelowskiej „kibitki” dostawały się spaliny. Milicjanci rozłożyli mapę i zaczęli się zastanawiać, jak przekazać więźniarki Rosjanom, gdy już dojadą na miejsce. Zaczęły więc po drodze wyrzucać karteczki ze słowami: „Tą drogą jechały internowane kobiety wiezione w nieznane”. Wśród nich była Anna Walentynowicz. Bohaterka Sierpnia ’80. „Matka” Solidarności. Postanowiłem przypomnieć sylwetkę „Anny Solidarność” (jak celnie nazwał ją w tytule swojej książki Sławomir Cenckiewicz) właśnie w grudniu, w okolicach 13. Może z racji tego, iż wydarzenia związane ze stanem wojennym w 1981 roku w pewnej mierze stanowiły kolejny punkt zwrotny w jej życiu. Jej losy zdają się jakby wyciągnięte z klasycznej tragedii greckiej. Tomasz Jastrun, autor biografii Walentynowicz napisanej w połowie lat 80.,
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze