Homorewolucja w Kościele

Nie jestem szczególnym wielbicielem twórczości teologicznej o. Jamesa Martina SJ, ani tym bardziej jego zaangażowania na rzecz homoseksualizmu i jego akceptacji w Kościele. Czytam jednak uważnie to, co wychodzi spod jego pióra, czy to, co mówi on publicznie, bowiem nie ulega wątpliwości, że trafnie odczytuje pewne zjawiska wewnątrz Kościoła.

Tak jest też z jego ostatnią wypowiedzią, w której jezuita przekonuje, że „w Kościele za sprawą papieża Franciszka dokonuje się prohomoseksualne przesunięcie akcentów”. Przyczyną tej zmiany są słowa i działania papieża. Argumentacja jezuity w tej kwestii jest zaś spójna i wygląda na wiarygodną. Warto więc ją prześledzić. Pierwszy argument na rzecz zmiany to „ważne słowa papieża Franciszka na temat osób LGBT: kimże jestem, by sądzić? Jego pięć najbardziej słynnych słów jest odpowiedzią na pytanie o gejów, nieprawdaż? On jest także pierwszym papieżem, który użył słowa »gej« w swojej wypowiedzi” – podkreśla ojciec Martin. Drugim argumentem jest częste podkreślanie, że sam papież ma przyjaciół wśród osób identyfikujących się jako LGBT. Trzecim zaś mianowanie przez papieża na biskupów i kardynałów osób, które identyfikują się z agendą homolobby. „Papież także mianuje przyjaznych gejom (gay-friendly) biskupów, arcybiskupów i kardynałów, takich jak kardynał Tobin, arcybiskup Newark, który – na przykład – odprawił »Mszę Powitalną« dla osób LGBT w swojej katedrze. A zatem mamy do czynienia z trendem” – oznajmił ojciec Martin. Oczywiście te słowa można zlekceważyć, można ignorować to, że opierają się one na faktach. Tyle tylko, że to nie jest metoda. Zamiast tego warto sobie w pełni uświadomić, co dzieje się na naszych oczach. I nie atakować tych, którzy to pokazują, ale zastanowić się, co z tego wynika. 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: