TRYBUNAŁ SATRAPÓW UNII EUROPEJSKIEJ. Wiceprezes europejskiego trybunału złamał prawo

Dodano: 30/10/2018

Temat numeru [Polska, UE, reforma sądów]

Wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE poczuł się upoważniony do tego, iż jednoosobowo, bez wysłuchania strony, czyli Polski, i bez przeczytania znajdującego się już w Trybunale polskiego pisma procesowego, może zrobić więcej, niż ma prawo cały Trybunał po przeprowadzeniu pełnego postępowania. Zaiste, szczególne to rządy prawa. Do tego zrobił to w apogeum krajowej kampanii wyborczej, czyniąc się w ten sposób aktorem polskiej sceny politycznej. Trybunał Sprawiedliwości UE wydając swoje orzeczenia, nie modyfikuje przepisów prawa krajowego. Może zobowiązać państwo członkowskie do określonego działania. Zgodnie z zasadami logiki prawniczej środek tymczasowy nie może wybiegać poza to, co TSUE jest władne uczynić w finalnym orzeczeniu (wyroku). W tym jednak przypadku Trybunał, a konkretnie jego wiceprezes, uczynił inaczej. Zakres środka tymczasowego nie jest zdefiniowany ani w traktatach, ani w regulaminie wewnętrznym TSUE. Jeśli jednak nie można czegoś uczynić na koniec
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze