Dwie historie

Dodano: 30/10/2018

Felieton [PostFelieton]

Przystojna trzydziestolatka. Szczupła, bardzo zgrabna. W czasie rozmowy mam okazję się jej przyjrzeć. W tych delikatnych rysach jest prawdziwe piękno. Ona o tym nie wie. Studiowała reklamę, ale na ASP zobaczyła, że nawet ci utalentowani, potrafiący swoją jaźń przetworzyć w rysunek czy rzeźbę, tak naprawdę wracają w pustkę. Zrozumiała, że są granice tego, co może sam człowiek, że sam ze sobą jest smutny. Jest katechetką. Wzrastała w małym miasteczku, w licznej rodzinie, z kochającą mamą. Dziś widzi pogubioną młodzież, szukającą po omacku nie wiadomo czego. – Często dzieci nie potrafią odmówić sobie przyjemności, są zamknięte na Boga i siebie, ranią siebie i innych. Miałam piękniejsze dzieciństwo niż one, było więcej drzew, na które trzeba było wejść, więcej ptaków, które trzeba było wysłuchać. Mama wprowadziła mnie do kościoła, jak miałam parę lat, i ja już z niego nigdy nie wyszłam. Już wtedy zachwyciłam się Panem Bogiem. Kiedy czułam, jak pięknie pachną kwiaty, to
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze