Zapomniane smaki podhalańskiej kuchni

Kulinaria [Juhasowe jadło]

Oscypki, golonko i ziobra pieczone w kapuście, a obok „góralskie” pierogi, schabowe czy burgery. Podhalańska kuchnia to dziś istny misz-masz smaków i propozycji. Niewiele jest miejsc, gdzie można skosztować tradycyjnych, zapomnianych góralskich przysmaków. Ze względu na trudne warunki klimatyczne i niezbyt urodzajną glebę, na podhalańskich poletkach nie uprawiało się praktycznie nic poza zbożem i ziemniakami. Życie w górskim klimacie i codzienna ciężka praca fizyczna wymagały wysokoenergetycznych posiłków. Dlatego kuchnia góralska była kaloryczna i opierała się na kilku składnikach, na bazie których przyrządzano różne potrawy. Były to głównie ziemniaki, mąka, kapusta i tłuszcz zwierzęcy. Mięso pojawiało się na stole wyłącznie z okazji świąt i ważnych rodzinnych uroczystości, a jadano wówczas to, co było najłatwiej dostępne, a więc baraninę i jagnięcinę. Tak dziś powszechne sery owcze od zawsze były walutą, w której płacili górale. Wytwarzano je na sprzedaż i nie
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze