PKS Krynica-Kraków

Dodano: 24/04/2012 - Nr 17 z 25 kwietnia 2012

Kierowca był megawkurzony z jeszcze jednego powodu. Otóż oceniał – zapewnie słusznie – że na tym paliwie dojedzie do Krakowa, ale raczej nie z powrotem. Chciał więc dotankować i podjechał do bazy. Tam jednak powiedziano mu, że na tym paliwie chyba uda mu się wrócić z powrotem. Wsiadł, złorzecząc i pojechał. Cóż, ryzyko jest nieodłączną sferą w życiu człowieka, a wzrost adrenaliny może mieć szereg pozytywnych skutków. Pan szofer o tym może nie wiedział, ale baza wiedziała. Tak to już jest, że ci, którzy decydują, lepiej wiedzą od tych, którymi kierują, co tamtym potrzeba do szczęścia. I to nie tylko w Nowym Sączu, gdzie owa baza się znajduje.Nekrologi a „reforma” emerytalna W autobusie, jak to w autobusie, ludzie drzemią, jedzą, czytają gazety i rozmawiają. Studenci jechali do Krakowa, trochę osób do pracy, siostry zakonne uśmiechnięte, radosne, Palikot im nie straszny, ledwo wsiadły, zaraz z tym samym płomiennym uśmiechem wysiadły, witając się i żegnając głośnym: „
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze