Inspirator nienawiści

Dodano: 24/04/2012 - Nr 17 z 25 kwietnia 2012

W tym miejscu należy wspomnieć, że praca tzw. komisji Millera jest osądzana przez opozycję trochę niesprawiedliwie. To prawda, że powinna była zrobić więcej, że nie potrafiła przeprowadzić nakazanych prawem badań i sporządzić rzetelnego raportu, ale trzeba pamiętać, że działała w sytuacji presji wywieranej przez swojego zwierzchnika, że ogłosi winę Lecha Kaczyńskiego (Edmund Klich – „że piloci i jakieś tam naciski, to będzie ta najlepsza koncepcja”). Pamiętajmy, że Tusk wydał im rozkaz: „Nie kwestionujemy żadnych istotnych ustaleń raportu MAK”! Później zdymisjonował Millera, bo ten nie zdołał zmusić członków komisji do wypełnienia postawionego przed nimi zadania – takiego spreparowania dochodzenia, żeby sejmowa groźba Tuska się sprawdziła. Komisja nie dała sobie wmówić, że to Jarosław Kaczyński telefonicznie wymusił na bracie lądowanie i w efekcie Lech Wałęsa musiał osobiście łasić się do KGB: „Ja czekam, aż Putin się zdenerwuje i ujawni rozmowy telefoniczne, które dowiodą, kto jest
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze