Inspirator nienawiści

W tym miejscu należy wspomnieć, że praca tzw. komisji Millera jest osądzana przez opozycję trochę niesprawiedliwie. To prawda, że powinna była zrobić więcej, że nie potrafiła przeprowadzić nakazanych prawem badań i sporządzić rzetelnego raportu, ale trzeba pamiętać, że działała w sytuacji presji wywieranej przez swojego zwierzchnika, że ogłosi winę Lecha Kaczyńskiego (Edmund Klich – „że piloci i jakieś tam naciski, to będzie ta najlepsza koncepcja”). Pamiętajmy, że Tusk wydał im rozkaz: „Nie kwestionujemy żadnych istotnych ustaleń raportu MAK”! Później zdymisjonował Millera, bo ten nie zdołał zmusić członków komisji do wypełnienia postawionego przed nimi zadania – takiego spreparowania dochodzenia, żeby sejmowa groźba Tuska się sprawdziła. Komisja nie dała sobie wmówić, że to Jarosław Kaczyński telefonicznie wymusił na bracie lądowanie i w efekcie Lech Wałęsa musiał osobiście łasić się do KGB: „Ja czekam, aż Putin się zdenerwuje i ujawni rozmowy telefoniczne, które dowiodą, kto jest naprawdę winny katastrofy smoleńskiej”. Na pytanie, czy dowiedział się tego od Tuska, czy wprost z ambasady rosyjskiej, nie warto odpowiadać, bo to jest w gruncie rzeczy wszystko jedno.

Ponadto, dlaczego żądać prawdy od komisji, skoro prokurator Seremet przyznał, że to nie z badań polskich specjalistów, lecz od Rosjan wie, że nie było zamachu. Czy teraz będziemy zdziwieni, jeżeli ten mechanicystyczny wyznawca pozytywizmu prawniczego zawiadomi nas, że ludobójstwa w Katyniu dokonali Niemcy, bo właśnie takie zawiadomienie przysłała mu Anodina?

Zaniechania komisji i prorosyjska służebność prokuratury nie wystarczają Tuskowi, który na gwałt chce wymusić usunięcie tragedii smoleńskiej ze świadomości społecznej. Dlatego znowu krzyczy z mównicy sejmowej i żąda od propagandy, żeby atakowała jeszcze brutalniej i podsuwa przemysłowi nienawiści nowy „przeciek”: „nie wszystkie przyczyny katastrofy zostały wyjaśnione. (…) Niektóre tajemnice być może ofiary smoleńskie wzięły ze...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: