Strach Tuska

Dalsze milczenie polskiego środowiska naukowego może też pośrednio wpływać na opinię o nim na arenie międzynarodowej.

Presja polityczna w Polsce i presja rosyjska nie mogą tłumaczyć bezczynności naszego świata naukowego i bezkrytycznego przyjmowania absurdalnych przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Tylko nieliczni przedstawiciele środowisk naukowych włączyli się do badań naszego zespołu i naszych ekspertów zagranicznych.

A polska władza zareagowała na apele własnego środowiska naukowego groźbami, atakami na ekspertów zespołu i na Pana, a także próbą zdyskredytowania ustaleń niezależnych ekspertów.

Brutalność reakcji polityków Platformy Obywatelskiej przeniosła się także do mediów. Stąd opinie pani redaktor Moniki Olejnik o miękkiej brzozie, stąd reakcje innych dziennikarzy, którzy bez końca odwołują się do raportu Millera i powtarzają jego nieprawdziwe tezy. Rządzący liczą na to, że może uda się jeszcze zagłuszyć prawdę, kogoś zastraszyć, znaleźć okoliczności, które odsuną w czasie poznanie tej prawdy. Widzę bezskuteczność i jałowość takich działań. Im szybciej premier Tusk i jego podwładni pozwolą dojść do prawdziwych przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej, ujawnić je, tym będzie to korzystniejsze zarówno dla nich, jak i dla całego społeczeństwa polskiego i dla polskiej racji stanu. I chcę wierzyć, że ich winą jest tylko odpowiedzialność za to, iż dali się wciągnąć w tę dramatyczną sytuację.

Wymycie do połysku części wraku nie spotkało się ani z notą protestacyjną rządu, ani z oświadczeniem prokuratury, że wystosowała ostry protest w tej sprawie…

Prokurator generalny Andrzej Seremet postanowił wysłać do Rosjan zapytanie w tej sprawie.

To wydaje się zbyt delikatnym posunięciem.

To prawda. Co więcej, prokurator generalny deklaruje zakończenie śledztwa bez zbadania głównych dowodów! A przecież kodeks postępowania...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: