Zapomniana agresja. Skutki napaści widoczne do dziś

Wojnę 2008 roku Gruzja toczyła samotnie, pozbawiona wsparcia Zachodu. Jedynie Lech Kaczyński docenił wagę ówczesnych wydarzeń, nie został jednak zrozumiany. Dekady nie starczyło, żeby zaleczyć rany – Gruzini wciąż przeżywają klęskę. I wyciągają wnioski.

Wybuch wojny 8 sierpnia 2008 roku mógł być zaskoczeniem dla świata, ale dla mieszkańców Kaukazu był to kolejny, nieunikniony etap gry politycznej, która toczy się tam od wieków. Wraz z upadkiem ZSRS rozpoczęła się kolejna faza konfliktu, uprzednio wyciszonego. Powrót Rosji na drogę polityki imperialnej w zderzeniu z prozachodnimi aspiracjami Gruzinów musiał wcześniej czy później doprowadzić do otwartej
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: