Zapomniana agresja. Skutki napaści widoczne do dziś

Dodano: 21/08/2018 - Nr 34 z 22 sierpnia 2018

Reportaż [Gruzja 10 lat po wojnie]

Wojnę 2008 roku Gruzja toczyła samotnie, pozbawiona wsparcia Zachodu. Jedynie Lech Kaczyński docenił wagę ówczesnych wydarzeń, nie został jednak zrozumiany. Dekady nie starczyło, żeby zaleczyć rany – Gruzini wciąż przeżywają klęskę. I wyciągają wnioski. Wybuch wojny 8 sierpnia 2008 roku mógł być zaskoczeniem dla świata, ale dla mieszkańców Kaukazu był to kolejny, nieunikniony etap gry politycznej, która toczy się tam od wieków. Wraz z upadkiem ZSRS rozpoczęła się kolejna faza konfliktu, uprzednio wyciszonego. Powrót Rosji na drogę polityki imperialnej w zderzeniu z prozachodnimi aspiracjami Gruzinów musiał wcześniej czy później doprowadzić do otwartej konfrontacji. Dotychczasowe jej fazy wygrała Moskwa, gra jednak toczy się dalej.Podłoże konfliktu Gruzja jest państwem praktycznie jednego narodu, ma natomiast tradycję pewnej niezależności regionów, sięgającą czasów rozbicia dzielnicowego. Okupacja rosyjska i włączenie do imperium  spowodowało
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze