U progu niepodległości

Dodatek [„GP” w międzywojniu]

5 listopada 1916 r. wśród legionistów lotem błyskawicy rozeszła się wieść o ogłoszeniu manifestu dwóch cesarzy, który, jak powtarzano sobie z niedowierzaniem, zapowiadał powołanie do życia Królestwa Polskiego jako niezależnego państwa – dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. Entuzjazm ogarnął wszystkich. Kiedy Józef Haller krzyknął: „Niech żyje Polska niepodległa!”, słowom jego zawtórowały tysiące strudzonych, ale jakże rozradowanych legionistów, którzy wierzyli głęboko, że oto za chwilę ziści się sen o wolności i że z krwi przelanej pod Krzywopłotami, Łowczówkiem, Kostiuchnówką wyrośnie wolna ojczyzna.Dodatek pod red. Agnieszki Kowalczyk Sam Piłsudski nie dał się jednak zwieść Austriakom i Niemcom. Miał  świadomość, że toczy się polityczna gra o Legiony, tym bardziej że zaraz po ogłoszeniu aktu cesarzy wszędzie rozlepiono afisze wzywające do wstępowania w szeregi tworzonego od podstaw ochotniczego wojska polskiego pozostającego w całkowitej
     
3%
pozostało do przeczytania: 97%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze